Fajnie jest przySTOLE!

Uczestniczę w spotkaniach przySTOLE od samego początku. Rzecz jasna, że to mój pomysł, że o własny „biznes” trzeba dbać, no ale spotkania przySTOLE to dla mnie coś więcej!

Spotkania stworzyłam z myślą o fajnych i wolnych osobach, które chcą odkrywać nowe smaki oraz miejsca na kulinarnej mapie w szerszym gronie singli. Restauracje nie są wybierane przypadkowo. Szukam miejsc ciekawych z dobrą kuchnią i fajną atmosferą tak, aby każdy z uczestników czuł się w miarę swobodnie.

Planując spotkania jestem pełna entuzjazmu, ale jak nastaje dzień spotkania to pojawiają się wątpliwości: w co się ubrać, z kim zostawić dziecko, a czasami także i pewne obawy, np. kogo spotkam. I nie ma w tym nic dziwnego, że to, co nieznane wywołuje u nas lęk. Boimy się próbować nowych rzeczy, często trzymając się usilnie gruntu, który mamy pod nogami. A przecież podążanie za nieznanym rozwija i wzbogaca nas o różnorodne doświadczenia.

Każde spotkanie przySTOLE wnosi coś do mojego życie. Poznaję różnych ludzi, w różnym wieku. Są to bardzo wartościowe osoby, których pewnie nigdy nie miałabym okazji spotkać przy innej okazji. Mamy różne zawody, jesteśmy w różnym wieku, wiele nas dzieli, ale też wiele łączy. Każdy z nas ma swoją historie, życiowe doświadczenia. Dzielimy się nimi, ale nie oceniamy, nie analizujemy ich. Dzięki temu moje problemy, które wydawały mi się wielkie, często stają się mniejsze.

Spotykamy się, by miło spędzić czas w towarzystwie innych wolnych osób. Wychodzimy, bo często chcemy się odciąć od problemów życia codziennego: od pracy, od obowiązków, od samotności. Ale poza chęcią spędzenia beztrosko czasu w towarzystwie innych singli wierzymy, że pewnego dnia do naszego stołu dołączy ktoś, kto wzbudzi nasze większe zainteresowanie.

Czekam na takie historie, bo one naprawdę mnie wzruszają. Z jednej stronę tracę „klientów”, ale z drugie zyskuję coś więcej – radość, że to co robię ma sens.

Dzięki.

Poznajmy się przySTOLE!

Zarezerwuj miejsce >>>

Walentynki obchodzę szerokim łukiem!

Nieuchronnie, wielkimi krokami zbliża się 14 luty, czyli Święto Zakochanych. Niektórzy obchodzą je hucznie i romantycznie, natomiast inni obchodzą je… przysłowiowym łukiem.

Trudno się dziwić, że coraz częściej ludzie w związkach, którzy wolą na co dzień celebrować bycie razem, a także pewni siebie single nie poddają się wątpliwemu – w ich mniemaniu – urokowi tego dnia i traktują go podobnie, jak każdy inny w roku. Nie oznacza to jednak, że przeciwnicy Walentynek powinni 14 lutego spędzić w domu! Wręcz przeciwnie – każdy powinien znaleźć coś dla siebie – może wizyta w salonie piękności, ciekawy film z przyjaciółmi, kolacja ze znajomymi?

Jeśli jednak widok wnętrz kawiarni, restauracji i kin, w których rządzą: różowy bądź czerwony kolor miłości, przesadnie epatowanie uczucia, przesłodzenie, a nawet przelukrowanie, nie tylko nie nastraja, ale wręcz zniechęca do wyjścia, to nic straconego, bowiem 15 lutego –w opozycji do Święta Zakochanych, obchodzony jest Dzień Singla. Zdecydowanie warto wykorzystać ten moment, by spędzić ten czas kreatywnie, w gronie fajnych i wolnych osób, otwartych na nowe znajomości.

Gdzie pójść, co zrobić w ten dzień, by był on udany? Walentynki obchodzę szerokim łukiem!

Poznajmy się przySTOLE!

Często zastanawiam się, jak mogę zmotywować Was, Singli, do aktywnego działania i poznawania nowych osób w świecie rzeczywistym, nie wirtualnym.

Spójrzmy prawdzie w oczy: samotność jest trudna. Bycie singlem to niby nie koniec świata: masz poczucie wolności, nie musisz naginać się do nikogo, ani rezygnować ze swoich planów, ale…

Przychodzą takie dni, kiedy potrzebujemy bliskiej osoby. A jak wiadomo, z nieba Wam nie spadnie! Weźcie sprawy w swoje ręce!

Portal Zniebaciniespadnie.pl daje Wam możliwość zaplanowania własnego spotkania w wybranej restauracji. Czekacie na zgłoszenia zainteresowanych osób i wybieracie jedną, z którą miło spędzicie czas w świecie rzeczywistym. To taka trochę randka w ciemno, ale przecież spotkania „na żywo” wszystko weryfikują, więc nie ma co marnować czasu na długie rozmowy w sieci. Restauracja to doskonałe miejsce na spędzenie miło czasu, nawet w towarzystwie nieznajomej osoby.

Mam jednak świadomość, że nie wszystkich przekonam do spotkań 1:1. Rzeczywiście, takie spotkania wymagają trochę odwagi. Liczymy na to, że trafi nam się ideał, ale różnie z tym bywa. Czasami osoba okazuje się mniej atrakcyjna niż wyglądała na zdjęciu. Niezwykle łatwo o rozczarowanie, ale mimo wszystko zachęcam. Pamiętajcie, że tylko spotkania na żywo pozwalają określić czy dana znajomość przerodzi się w coś więcej. Zresztą, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana…

Wychodząc naprzeciwko potrzebom tych mniej odważnych, a także tych, którzy lepiej czują się w większej grupie wprowadzamy „Spotkania przySTOLE”! Poznajmy się przySTOLE!

Pozwólcie mi spełnić marzenie!

Chciałabym Wam przedstawić moją historię, żebyście zrozumieli, że za Zniebacienispadnie.pl nie stoi sztab ludzi tylko ja, Ewelina. O samotności wiem bardzo dużo, dlatego chcę podzielić się z Wami moją historią i tym samym zmotywować Was do działania, bowiem z nieba Wam nie spadnie!

Samotność towarzyszyła mi przez bardzo długi czas. Nie znoszę jej. Boję się jej, ale też nauczyłam się w pewnym stopniu z nią żyć.

Byłam żoną z kilkuletnim stażem w małżeństwie, ale pewnego dnia wszystko się skończyło. Mój mąż przyszedł i oznajmił, że się odkochał. Tak w skrócie. Zostawił mnie, a raczej nas, gdyż mamy razem córkę. Zaczął nowe życie z inną kobietą, a ja musiałam nauczyć się żyć od nowa.  Skończyło się coś, w co wierzyłam, że będzie nierozerwalne. Było naprawdę ciężko, a raczej ciągle jest, bowiem samotne macierzyństwo, nie jest łatwe.

Po dłuższym czasie stanęłam na nogi, a może raczej odcięłam się od przeszłości. Jednak samotność pozostała. Najczęściej wieczorami. Jak już uporałam się ze wszystkimi obowiązkami samotnej matki to marzyłam o tym, żeby z kimś spędzić wolny czas, nie wirtualnie, ale realnie.

Jestem osobą bardzo aktywną, lubię spotkania ze znajomymi, wyjścia do restauracji, do klubu. Bycie samotną matką sprawiało, że borykałam się z wieloma problematycznymi kwestiami, szczególnie tymi organizacyjnymi: z kim zostawić dziecko, skąd znaleźć siły, żeby wyjść, a nawet jak znaleźć towarzystwo do wspólnego spędzania czasu. Czasami się udawało 😉 Świętnie  się bawiłam, korzystałam z wolnego czasu. Poznawałam nowe osoby, ale wciąż byłam sama. Miałam wrażenie, że wszyscy są zajęci, że nie ma na tym świecie już fajnych normalnych facetów. Nie poddałam się. Miałam świadomość, że samotność nie jest dla mnie. Nie chciałam i nie chcę być sama. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że nie można niczego robić na siłę, ale postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Pozwólcie mi spełnić marzenie!